24.11.05

Hayabusa jednak nie zawiódł

Po trzech dniach analizy danych docierających z Hayabusy Japońska Agencja Kosmiczna uznała, że sondzie udało się bezpiecznie wylądować na asteroidzie (zdjęcie obok!).

Sukces jest połowiczny, bo choć sonda wylądowała zgodnie z planem, i to aż na pól godziny, najprawdopodobniej nie zdołała pobrać próbek, po które ją wysłano. W reakcji na jakieś zagrożenie pojazd uniósł się na bezpieczną wysokość, aby zaczekać na kolejne polecenia z Ziemi.

Wszystko działo się tej niedzieli, niemal 300 mln km od naszej planety. Sygnały stamtąd biegną kilkanaście minut. Nie można więc zdalnie sterować delikatnym urządzeniem w nieznanym otoczeniu nieregularnej koziołkującej skały. Dlatego J
apończycy wyposażyli pojazd w autonomiczny system nawigacji. Sonda sama zatem decyduje, czy zlecone jej przez Ziemię zadania są wykonalne, czy też zbyt niebezpieczne. Ocenia to na podstawie danych z kamer i czujników wysokości.

Tego lata Hayabusa, wysłana w 2003 roku, zdołała odnaleźć cel podróży - asteroidę Itokawa, której od września towarzyszy, szczegółowo ją fotografując i mierząc. Zebrane dane pozwoliły naukowcom nadzorującym projekt wybrać miejsce lądowania i pobrania próbek skał, co jest najważniejszym celem misji. Nieregularny kształt, skomplikowany ruch obrotowy i słaba grawitacja badanego ciała stawia jednak poważne wyzwania dla takiego przedsięwzięcia. Pomysł na pobranie próbek polega na lądowaniu na powierzchni na sekundę, uderzeniu skały pięciogramowym pociskiem i schwytaniu odskakujących odłamków.

Japońscy naukowcy ogłosili w niedzielę, że wszystko szło dobrze, zrzucono marker na wybrane miejsce, ale lądowanie zostało przerwane kilkanaście metrów nad celem. Okazało się jednak, że odebrane z pojazdu dane mówią co innego. Co teraz? - zastanawiają się Japończycy. Drugą próbę lądowania zaplanowano na najbliższy weekend, ale o ostatecznych decyzjach naukowcy poinformują dziś. Hayabusa powinna zdążyć z zebraniem próbek w najbliższych tygodniach, żeby powrócić na Ziemię zgodnie z planem w 2007 roku. Jeśli to się uda, będą to pierwsze dostępne do badań skały w postaci niezmienionej od narodzin Układu Słonecznego.

I to co wytłuszczone powyżej, to jest dopiero wiadomość. Wysłanie sondy samo w sobie jest - naturalnie - wielkim osiągnięciem i umacnia pozycję Japonii wśród nielicznych "państw kosmicznych"; to jednak, że owa sonda ma wbudowaną swego rodzaju autonomię, rodzaj sztucznej inteligencji - to jest po prostu imponujące. Kapelusz z głowy; w tym kontekście niedzielne "niepowodzenie" nabiera nowych barw...
W dodatku (to komentarz jednego z internautów z witryny "GW")
pomysł na pobranie próbek polega na lądowaniu na powierzchni na sekundę, uderzeniu skały pięciogramowym pociskiem i schwytaniu odskakujących odłamków, ale sonda wylądowała na godzine czy dlużej = sukces jest ponad 1000 % !

Źródło: Gazeta Wyborcza
Prześlij komentarz