W Warszawie jest godzina...

29.11.05

Sprawa Hwanga: Koreańczycy są wściekli.

Mamy dalszy ciąg sprawy prof. Hwanga z Korei (pisałem o tym 26.11). Jak podaje "Gazeta Wyborcza":
Ludzie wyszli na ulice Seulu, by wyrazić swoją solidarność z narodowym bohaterem Woo Suk Hwangiem. Sprawa dotyczy komórek jajowych niezbędnych do badań nad klonowaniem ludzkich zarodków. Te komórki miały pochodzić od ochotniczek, które darowały komórki całkowicie bezinteresownie. Okazało się jednak, że kobietom zapłacono za zabiegi, na dodatek dwie z nich były pracownicami uczonego.

Hwang żałował i bił się w piersi, ale jego rodacy nie chcieli zaakceptować tego, że mistrz upadł. Najwyraźniej uznali, że tylko się potknął, i ruszyli, by podać mu pomocną dłoń. Na pierwszy ogień poszła prywatna telewizja koreańska MBC, która nagłośniła cały problem. Dzień po przyznaniu się Hwanga kilkanaście firm postanowiło wycofać z MBC swoje reklamy z powodu - jak określono - "społecznej złości na stację". Głos zabrał nawet koreański prezydent Roh Moo Hyun. - Sam byłem zirytowany tym, co MBC nadawała. Zastanawiałem się, czy muszą być aż tak bezlitośni w swoich relacjach i sądach? Jednak wycofywanie reklam z telewizji uważam za przesadę - skomentował.

Także przedstawiciele koreańskiego rządu bronią uczonego. - W tym roku prof. Hwang otrzymał od nas na swoje badania 26 mln dol. I nadal jego zespół będzie dostawał stypendium w wysokości 3 mln dol. rocznie. Mimo etycznych kontrowersji, którymi teraz żyją media, wierzymy, że Korei uda się utrzymać pozycję lidera w badaniach nad komórkami embrionalnymi - oznajmił minister zdrowia Kim Sung Soo.

Również Światowy Bank Komórek Macierzystych, któremu szefował Hwang, nie przyjął jego rezygnacji. - Liczymy, że gdy burza ucichnie, powróci on do swoich obowiązków - ogłosił przedstawiciel placówki. Nie wiadomo, jak uczony ustosunkuje się do tych próśb. Na razie jest na urlopie. Kolejna dobra dla niego wieść napłynęła tymczasem z USA. Redaktor naczelny "Science" Donald Kenndey poinformował w poniedziałek, że Hwang będzie mógł publikować w tym tygodniku swoje kolejne prace.

Pisałem i potwierdzam poprzednią opinię: też uważam, że żurnaliści i fanatyczni przeciwnicy klonowania się wygłupili. Cała sprawa świadczy o Korei jak najlepiej: nauka na wysokim poziomie, ludzie rozsądni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Prześlij komentarz